Blue Flower

w piątek oraz niedzielę odbyły się dwa mecze sparingowe pomiędzy WKS Śląskiem Wrocław a MKS-em Dąbrowa Górnicza. Trójkolorowi wyjazdowe spotkanie przegrali 72:83, natomiast w hali Kosynierka wygrali 86:51.

WKS Śląsk Wrocław rozpoczął sparingowe granie przed sezonem 2021/2022. W pierwszym meczu towarzyskim MKS Dąbrowa Górnicza na własnym parkiecie pokonał Trójkolorowych 83:72, a najlepiej punktującym zawodnikiem WKS-u był Justin Bibbs.

Do meczu w hali Centrum Śląsk przystąpił bez Ivana Ramljaka, który był z drużyną, ale potrzebował odpoczynku po otrzymaniu szczepionki przeciwko koronawirusowi. Chorwat powinien być do dyspozycji trenerów w niedzielnym spotkaniu. Tymczasem pierwsza piątka Śląska wyglądała następująco: Strahinja Jovanović, Jakub Karolak, Luka Ascerić, Aleksander Dziewa i Cyril Langevine.

Początek spotkania był dość wyrównany, jednak po paru minutach zaczęła zarysowywać się przewaga Śląska, który wcześniej od rywali rozpoczął przygotowania do sezonu. Trójkolorowi korzystali głównie z ćwiczonych od kilku tygodni zagrywek, natomiast gospodarze często rzucali z dystansu i punktowali głównie po wymuszonych faulach i wywalczonych rzutach wolnych. Po celnych rzutach zza łuku Ascericia i Karolaka było już nawet 18:11 dla WKS-u. Końcówka pierwszej kwarty należała jednak do podopiecznych Jacka Winnickiego, którzy zacieśnili szyki defensywne, rozegrali kilka skutecznych akcji i prowadzili po 10 minutach 24:20. Najgorszą wiadomością dla sztabu szkoleniowego z Wrocławia był jednak uraz łydki Michała Gabińskiego, który nie był w stanie kontynuować gry.

W drugiej kwarcie "rozkręcił się" Justin Bibbs, który po dobrej akcji trafił z półdystansu, rzucił trójkę i obsłużył efektownym podaniem Jovanovicia, który także celnie przymierzył zza łuku. Gospodarze byli jednak bardzo skuteczni, trafiali nawet pod presją zegara i nie pozwalali Trójkolorowym zmniejszyć rozmiarów strat. Wrocławianie popełnili też kilka prostych błędów w początkowej fazie konstruowania ataków, co wywołało sporą irytację u trenera Petara Mijovicia. Gra Wojskowych z każdą minutą wyglądała niestety coraz mniej płynnie, a MKS do przerwy prowadził już 46:36.

Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. Śląsk wciąż miał duże problemy po obu stronach parkietu, co skrzętnie wykorzystywali gospodarze. Tłumaczyć można to tym, że trener Mijović próbował różnych wariantów i ustawień drużyny - minuty na parkiecie dostali między innymi Szymon Tomczak, Maksymilian Zagórski i Kacper Marchewka. W ekipie WKS-u wyróżniającym się zawodnikiem wciąż był Justin Bibbs, którego indywidualnych akcji nie mogli powstrzymać zawodnicy gospodarzy - Amerykanin ewidentnie wciąż jest w formie po niedawno zakończonym sezonie w Nowej Zelandii. Sygnał do odrabiania strat dał pod koniec trzeciej kwarty Łukasz Kolenda, który trafił za trzy punkty równo z syreną - Śląsk przegrywał 54:66 przed ostatnimi 10 minutami.

Kilka minut przed końcem spotkania wydawało się jeszcze, że Trójkolorowi mogą powalczyć o zwycięstwo - kolejny raz zza łuku przymierzył Bibbs, a po skutecznym wejściu pod kosz Łukasza Kolendy było już tylko 62:70. Po pięciu punktach MKS-u z rzędu jasnym stało się jednak, że gospodarze nie dadzą sobie wyrwać wygranej. Zawodnicy trenera Winnickiego kontrolowali wynik spotkania i ostatecznie triumfowali 83:72.

Udany rewanż Śląska - pogrom w sparingu

WKS Śląsk Wrocław wysoko pokonał MKS Dąbrowa Górnicza 86:51 w meczu towarzyskim i tym samym zrewanżował się rywalom za piątkową porażkę. Trójkolorowi bardzo dobrze zaprezentowali się po obu stronach parkietu i kontrolowali przebieg spotkania od pierwszej do ostatniej minuty. 21 punktów zdobył Aleksander Dziewa, a 15 oczek dołożył Cyril Langevine.

Do rewanżowego meczu z MKS-em Dąbrowa Górnicza WKS Śląsk Wrocław przystąpił bez kapitana Michała Gabińskiego, który w pierwszym spotkaniu doznał urazu łydki; z powodów zdrowotnych ponownie nie wystąpił także Jan Wójcik. Miejsce w składzie Gabiego zajął Szymon Walski, a Trójkolorowi rozpoczęli mecz piątką: Strahinja Jovanović, Justin Bibbs, Ivan Ramljak, Aleksander Dziewa i Cyril Langevine.

Gospodarze rozpoczęli niedzielny mecz bardzo żywiołowo - kilka dobrych akcji w defensywie oraz skuteczny atak pozwoliły odskoczyć Śląskowi na wynik 9:1 po trójce i wsadzie Dziewy. Po paru minutach MKS nieco odżył w ofensywie, ale dobre akcje pod koszem Ramljaka i Jakuba Karolaka zapewniały wciąż bezpieczne prowadzenie Śląska. Pod koniec pierwszej kwarty świetnym podaniem do Dziewy popisał się Łukasz Kolenda, a Olek po raz kolejny zapakował z góry! Po 10 minutach Śląsk prowadził już 22:13. Jednym z niewielu powodów do zmartwień trenera Petara Mijovicia mogła być ilość fauli Cyrila Langevine, który bardzo szybko zapisał na swoim koncie trzy przewinienia.

Tuż po krótkiej przerwie Dziewa odwdzięczył się Kolendzie, który z czystej pozycji trafił za trzy punkty - Śląsk powiększył przewagę do 27:13. W kolejnych minutach dominacja WKS-u była coraz wyraźniejsza, a Langevine wrócił na parkiet wyraźnie mocno zmotywowany. Najpierw trafił z faulem, co podkreślił głośnym okrzykiem radości, a po chwili dwukrotnie zaatakował pod kosz, co pomimo twardej defensywy przyniosło mu kolejne cztery punkty. W obronie Wojskowi wciąż grali niezwykle twardo - przez siedem minut drugiej kwarty MKS zdobył tylko 2 punkty! Trójkolorowi łapali też coraz większy luz po atakowanej stronie parkietu, a po kolejnym kapitalnym podaniu Dziewy z czystej pozycji zza łuku trafił Bibbs - było już 40:15. Pierwszą połowę zakończyła trójka Ramljaka, a schodząc do szatni gospodarze prowadzili 45:21. Liderami punktowymi byli Dziewa (13) i Langevine (12).

Trzecia kwarta to ciąg dalszy dominacji wrocławian. Kilka akcji ofensywnych Śląska zakończyło się efektownym rozrzuceniem piłki na obwód, a łatwe trójki trafili Ramljak i Bibbs. Akcje 2+1 zanotowali Dziewa i Tomczak, a po przechwycie punkty na pusty kosz zdobył Kolenda. Coraz większa była frustracja trenera Jacka Winnickiego, który został ukarany faulem technicznym przez sędziów za zbyt ekspresyjną manifestację swojego niezadowolenia z ich decyzji. Wciąż znakomicie wyglądała defensywa WKS-u, który sporadycznie pozwalała rywalom skuteczne akcje. Po trzech kwartach Śląsk prowadził 73:33.

Czwarta kwarta była jedynie formalnością, a trener Mijović na dłużej wpuścił na parkiet młodych zawodników. Kacper Gordon popisał się celnym rzutem zza łuku i świetnym podaniem do Aleksandra Dziewy, który potężnie zapakował nad rywalem, przy okazji będąc faulowanym. MKS wygrał ostatnią kwartę pięcioma punktami, ale nie zmieniło to faktu, że Śląsk mógł być pewny efektownego i wysokiego zwycięstwa. Ostatecznie Wojskowi zwyciężyli 86:51, rewanżując się za porażkę sprzed dwóch dni.

Choć od poprzedniego spotkania minęło zaledwie niespełna 48 godzin, Śląsk wyglądał na drużynę dużo bardziej zgraną, zmotywowaną i waleczną. Trójkolorowi dominowali na parkiecie, wielokrotnie popisując się efektownymi akcjami w ataku i nie pozwalając rywalom na zbyt wiele po bronionej stronie parkietu. Ozdobą spotkania były wsady Aleksandra Dziewy, który zanotował 21 punktów i 5 zbiórek. Double-double zanotował Cyril Langevine, który w kwadrans zapisał na swoim koncie 15 oczek i 10 zbiórek. Wszechstronnym występem popisał się Ivan Ramljak - autor 9 punktów, 4 zbiórek, 3 asyst i 3 przechwytów.

Mamy nadzieję, że kolejne sparingi będą wyglądały podobnie do dzisiejszego, a forma Trójkolorowych będzie rosła z każdym kolejnym tygodniem. Po tak wysokim zwycięstwie przygotowania do środowego meczu w Ostrowie Wielkopolskim bez wątpienia będą bardziej spokojne, choć oczywiście wciąż bardzo intensywne. WKS pracuje dalej - przed zespołem Mijovicia kilka wyjazdowych sparingów, a we Wrocławiu Śląsk po raz kolejny zagra dopiero podczas IV Memoriału Adama Wójcika.

Terminarz kolejnych sparingów ekstraklasowej drużyny WKS-u:

11 sierpnia – Arged BMSlam Stal Ostrów Wlkp. (wyjazd)

14 sierpnia – Enea Zastal BC Zielona Góra (wyjazd)

20 sierpnia – BK JIP Pardubice (wyjazd)

21 sierpnia – ERA Basketball Nymburk (wyjazd)

26-27 sierpnia – IV Memoriał Adama Wójcika