Blue Flower

WKS Śląsk Wrocław nie dał najmniejszych szans Asseco Arce Gdynia, wygrywając aż 86:63. To bardzo ważne, dziesiąte zwycięstwo w Energa Basket Lidze podopiecznych Andreja Urlepa. Najwięcej punktów dla Trójkolorowych zdobył Kodi Justice, który z ławki rzucił 18 oczek przy skuteczności na poziomie 87%.

 

Po przerwie spowodowanej pozytywnymi wynikami testów na koronawirusa szkoleniowiec Śląska na szczęście mógł już liczyć na wszystkich zawodników swojej drużyny. Trójkolorowi rozpoczęli mecz piątką Travis Trice, Łukasz Kolenda, Ivan Ramljak, Kerem Kanter i Martins Meiers.

Początek spotkania był całkiem udany dla Śląska, w szczególności w defensywie. W przeciągu pierwszych trzech minut udało się obronić kilka akcji oraz zaliczyć dwa odbiory na połowie przeciwnika. Niestety, ale nasi koszykarze początkowo nie byli w stanie wykorzystać nieporadności gdynian przez kiepską skuteczność. Z czasem jednak i ten element gry uległ znacznej poprawie. Bohaterem pierwszych minut był Ivan Ramljak. Wrocławska skała defensywna przez pół kwarty uzbierała aż sześć oczek i trzy zbiórki. Trzeba jednak pochwalić całą drużynę, gdyż od pierwszej syreny bardzo mądrze ustawiała się w obronie. Bezradna Arka cały czas musiała próbować rzucać za trzy, jednak ich skuteczność pozostawiała wiele do życzenia (ledwie 17%). W końcówce pierwszej kwarty zaczęło się pojawiać sporo rozluźnienia, ale całe szczęście na krótką przerwę Śląsk schodził, prowadząc 19:14.

Pierwsze minuty drugiej kwarty to ogromny chaos po obu stronach parkietu. Idealną puentą tego był rzut Jakuba Karolaka, który zamiast w obręcz, trafił w kant konstrukcji tablicy. Tę niemoc w końcu przerwał Kodi Justice, ale Asseco Arka Gdynia nie była dłużna i cały czas nie pozwała się Śląskowi oddalić na więcej niż pięć punktów. Mimo to przyjezdni mieli spory problem. Po czterech minutach zgromadzili aż cztery faule i do końca pierwszej połowy musieli uważać w defensywie, gdyż każde kolejne przewinienie oznaczało bezpośrednio rzuty wolne. Niemniej jednak Arka cały czas trzymała się na powierzchni i utrzymywała dystans. Śląsk miał swoje szanse, ale ponownie zaczęła szwankować skuteczność. Niemoc przełamał Karolak, który ostatnio jest w naprawdę dobrej formie. W końcówce obrona spisała się na medal i pierwszą połowę wrocławianie wygrali 38:29.

WKS Śląsk Wrocław rozpoczął drugą połowę, jak na jedną z najlepszych drużyn w kraju przystało. W ciągu trzydziestu pięciu sekund wrocławianie zaliczyli dwa przechwyty oraz zdobyli sześć punktów i tym samym zyskali bezpieczną przewagę nad rywalami. Kwintesencją świetnej formy zespołu był widowiskowy wsad Ivana Ramljaka po fenomenalnym no-look passie ze strony Kolendy. Chorwat rozkręcił się na tyle, że już akcję później ponownie zapakował piłkę do kosza. Ręce same składały się do oklasków. Już wtedy pojawiały się myśli, że nikt Śląskowi tego zwycięstwa nie zabierze. Z dobrej strony pokazywał się również Kodi Justice, który spotkanie rozpoczął z ławki rezerwowych. 26-latek błyszczał zza łuku i był nieocenionym wsparciem w niemalże każdej akcji ofensywnej. Zespół grał na tyle odważnie i skutecznie, że przewaga w pewnym momencie wzrosła aż do dwudziestu trzech punktów. Bezpieczny dystans pozwolił trenerowi Andrejowi Urlepowi na danie szansy młodemu Kacprowi Gordonowi, który na co dzień błyszczy w rozgrywkach Suzuki 1. Ligi. Śląsk konsekwentnie rozbijał obronę Arki Gdynia i przed ostatnią kwartą prowadził aż 68:43.

Arka Gdynia ewidentnie przybita sytuacją na parkiecie nie miała już takiej woli walki i przez to czwarta kwarta nie stała na tak wysokim poziomie, jak trzy poprzednie. Andrej Urlep jednak nie pozwalał swoim podopiecznym na choćby moment dekoncentracji i po kilku nieudanych akcjach poprosił o czas. Po krótkiej dyskusji Śląsk wrócił na parkiet i pokazał, że nawet przy takiej przewadze nie zamierza odpuszczać ani jednej piłki. Tu ładnym rzutem za trzy popisał się Kolenda, tam Aleksander Dziewa niczym lew walczył pod koszem. Takie zaangażowanie musiało się podobać. Znowu błyszczał Kodi Justice, który oddał w tym meczu osiem rzutów i niemal każdy z nich był celny. Amerykanin z ławki był niczym motor napędowy dla sprawnie działającej maszyny. Maszyny, która od początku do końca prezentowała się lepiej od Asseco Arki Gdynia i pewnie wygrała spotkanie 86:63.

Na tak wyraźną wygraną Śląska duży wpływ miała skuteczna gra w ataku – Trójkolorowi trafili 63% rzutów za dwa i 38% prób za trzy punkty, choć poprawić muszą efektywność na linii rzutów wolnych (tylko 54%). WKS pozwolił rywalom na rozdanie zaledwie 8 asyst, samemu notując ich dwa razy więcej. Na indywidualne wyróżnienia zasłużyli przede wszystkim Ivan Ramljak (13 punktów, 6/8 z gry, 7 zbiórek) i Kodi Justice (18 punktów, 4/5 za 3!). Wśród gości najskuteczniejszy był Jacobi Boykins (17 punktów).

– To był dla nas bardzo trudny mecz. Pomimo niewielkiej ilości treningów przed spotkaniem jestem bardzo zadowolony z energii, jaką dziś pokazaliśmy. Byliśmy skuteczni i zagraliśmy bardzo solidnie. Udało się też oszczędzić kilku zawodników i rozdzielić minuty między większą ilość graczy, co jest kolejnym plusem. Przed nami bardzo trudny kalendarz, ale na pewno będziemy chcieli wygrać wszystkie mecze, jakie nas czekają.

Po budującym i ważnym zwycięstwie na własnym parkiecie czas na europejskie emocje. Już we wtorek w litewskim Poniewieżu Śląsk zmierzy się Lietkabelisem w ramach 7DAYS Euro Cup, a następnie w sobotę zagra w ligowym hicie z Anwilem we Włocławku. Z kolei pomiędzy 25 stycznia a 2 lutego czekają nas aż 4 mecze w legendarnej Hali Stulecia – mini-karnety na to spotkanie możecie już kupować za pośrednictwem serwisu Abilet.pl lub na naszej stronie internetowej w zakładce „KUP BILET”.